Pobierz

Prywatna klawiatura na iOS i jak sprawdzić to zapewnienie

Klawiatura widzi, jak piszesz hasła, twoje wiadomości zanim je wyślesz, i to wyszukiwanie, które skasowałeś przed wysłaniem. Ze wszystkiego w telefonie to aplikacja z najmniejszym miejscem na mgliste obietnice.

Dobra wiadomość: iOS pozwala to zapewnienie sprawdzić. Nie musisz nikomu wierzyć na słowo.

O reszcie decyduje jeden przełącznik.

Pełny dostęp to uprawnienie, które daje klawiaturze sieć, wspólny kontener i schowek. Wszystko na tej stronie na tym wisi, a jest osobna strona o tym, co znaczy to ostrzeżenie i co iOS wymusza tak czy owak.

Tu chodzi o coś węższego: gdy klawiatura może sięgnąć do sieci, pracę sandboxa przejmują obietnice. A te trzeba sprawdzać.

Co sprawdzić.

  • Wypróbuj ją bez Pełnego dostępu. Jeśli pisanie, poprawki i przewidywanie działają dalej, te części nie sięgały do sieci od początku. Jeden dzień powie ci więcej niż strona obietnic.
  • Poszukaj logowania. Klawiatura z kontem ma gdzie odłożyć to, co piszesz.
  • Przeczytaj kartę App Privacy. Deweloper ją podpisuje, a App Store pokazuje ją, zanim cokolwiek zainstalujesz.
  • Zapytaj też o aplikację. Poprawki mogą działać na telefonie, a aplikacja wokół nich i tak raportuje, co z nimi zrobiłeś. To dwa osobne pytania.
  • Dokąd łączy się część AI. Na telefonie, na serwerze dewelopera, albo przez klucz, który należy do ciebie. Trzy różne odpowiedzi z trzema różnymi skutkami.

Gdzie pasuje EFKey.

Nie ma czego wysyłać i nie ma dokąd, bo nie ma serwera EFKey. Poprawki, przewidywanie i dekodowanie ruchu działają na telefonie, a decyzja o poprawce trwa około 1,7 ms. Pełny dostęp jest opcjonalny i przynosi ci wibracje oraz schowek, a jeśli wolisz go nie przyznawać: nie przyznawaj.

Tam, gdzie w grę wchodzi model w chmurze, przynosisz własny klucz, a ten może wskazywać twój własny komputer. Adres to pole tekstowe, więc może wskazywać Ollamę albo LM Studio działające na twoim komputerze, a także wszystko inne, co mówi protokołem zgodnym z OpenAI. Klucz mieszka w twoim Keychainie.

Gdzie nie pasuje.

Dwie rzeczy opuszczają telefon i obie musisz włączyć sam. Tekst, który wyślesz przez tłumaczenie, dyktowanie albo edycję AI, idzie do dostawcy, do którego należy twój klucz, czyli na twoje konto, nie moje. Wyszukiwanie GIF-ów rozmawia z usługą GIF-ów, bo inaczej takie wyszukiwanie działać nie może.

Pakiety językowe pobierają się z CDN, gdy dodasz język. To zwykłe pobranie wykonane przez aplikację, nigdy przez klawiaturę, i nie niesie nic w górę.

Krótkie odpowiedzi.

Czy muszę przyznać Pełny dostęp?

Nie. Pisanie, autokorekta, przewidywanie i ruch działają bez niego. Przynosi wibracje i schowek, nic więcej.

Czy jest konto?

Nie. Nie ma logowania, bo nie ma za nim żadnego serwera.

A co z narzędziami AI?

Używają twojego klucza API, więc tekst idzie do twojego dostawcy. Skieruj klucz na Ollamę albo LM Studio na własnym komputerze, a nie opuści budynku.

Czytaj dalej.

Wróć do klawiatury

Gotowa, kiedy zechcesz.

Jedna rozmowa wystarczy, żeby wiedzieć.

Download on the App Store